Po raz kolejny Muzeum Regionalne w Rozwadowie przystąpiło do Europejskiej Nocy Muzeów. W tym dniu - 14 maja 2011 - można było bezpłatnie oglądać wszystkie wystawy a także wysłuchać na dziedzińcu Muzeum kilku interesujących koncertów.
Na początku wystąpiła formacja "Audiofeels" znana z wielu konkursów muzycznych. Przypadła do gustu publiczności - młodzi panowie posługując się wyłącznie swoimi głosami dali koncert... imitując przy okazji istotne instrumenty muzyczne w każdej formacji. Oto próbka ich możliwości...
Posłuchaj LIVE- Audiofeels
Potem wystąpiła lokalna formacja Astrid Monroe. W koncercie zatytułowanym "Urzeczona nicością" zostały zaprezentowane utwory dla wymagającego słuchacza - nie zawsze było melodyjnie i harmonijnie (o to chodzi niekiedy), ale ogólnie występ ten należy zaliczyć do udanych. Szkoda tylko, że główny instrumentalista tej grupy - Paweł Gielarek - rzadko pojawia się na rodzimych występach. Szkoda dlatego, że według znawców tego gatunku muzycznego, jego kompozycje należy zaliczyć do bardzo interesujących. Poza tym dochodzi akcent lokalny: instrumentalista mieszka i tworzy w Stalowej Woli...
Posłuchaj LIVE- Astrid Monroe: Inside
Na koniec tegorocznej edycji "Nocy muzeów" wystąpił Michał Bajor, który nie tylko zaśpiewał piosenki Jonasza Kofty i Marka Grechuty, ale własne aranżacje znanych piosenek francuskich, które mają pojawić się na jego najnowszej płycie. Pomimo chłodu tego wieczoru artysta zgromadził niemałą publiczność. Dla wielu miłe było, że artysta wspomniał o swoich związkach ze Stalową Wolą - jak był mały przyjeżdżał tu ze swoją mamą do dziadków. Wciąż w Stalowej Woli mieszka jego rodzina, którą jak tylko może odwiedza.
I w zasadzie na tym można by skończyć... ale trzeba napisać o przykrym incydencie, który spotkał nie tylko mnie, ale także wiele innych osób wysłuchujących atrakcje wieczoru siedząc na ławeczkach dziedzińca muzeum. Otóż, odbiorowi sztuki przeszkadzały dzieci, które nie za bardzo wiedziały (może ich rodzice?) jak należy zachowywać się podczas takich koncertów. Było nie tylko bieganie, hałasowanie, łamanie gałęzi uschniętego drzewa na dziedzińcu, ale także kompletny brak reakcji na zwrócenie (wielokrotne) uwagi, że takie zachowanie jest nie na miejscu.
Bardzo dobrze, że rodzice przychodzą na takie imprezy kulturalne ze swoimi dziećmi. Ale bardzo niedobrze, jeśli nie reagują na skandaliczne zachowania swoich pociech. Wszak Muzeum to nie plac zabaw.
Dobrze by było, aby w przyszłym roku pracownicy Muzeum zainteresowali się cokolwiek, co się dzieje na ich terenie, aby ci co przyszli obcować ze sztuką mieli do tego odpowiednie warunki.